Kinga Czerwińska
Mama, mama, mama

Mama, mama, mama

Bycie mamą nie należy do najłatwiejszych zadań… Jednak zamiast narzekać, warto postawić na poczucie humoru. Przed Państwem krótkie, kabaretowe przedstawienie, zatytułowane: „mama, mama, mama”. I co więcej – to widowisko nie tylko dla mam! 🙂

występują:

Mama
Dziecko
Tata

Listonosz

(akcja rozgrywa się w salonie połączonym z kuchnią. Przed telewizorem siedzi tata, oglądając boks, czy inne cuda. Mama zalewa coś wrzątkiem, dziecko szarpie ją za spódnicę.)

Dziecko: Mama, mama, mama!

Mama: No uważaj, bo cię wrzątkiem obleję. Ciągle tylko mama i mama! A tata byś zawołał! Ta-ta! Ta-ta! No naucz się mówić tata! Do stu tysięcy obsranych śpiochów. Ile Ty masz lat już? Siedem? A ciągle tata nie umiesz wołać!

Dziecko (z płaczem): Mama!

Mama: No dobrze, już spokój. Kaszkę Ci zrobiłam, zobacz. Wegańska. Taką jak tata nie lubi. Otwórz buzię, zjedz za mamusię! I jeszcze jedną łyżeczkę za mamusię! I za mamusię jeszcze! (karmi) 

Tata (sprzed telewizora, nie odwracając wzroku): I za tatusia!
(dziecko odwraca się i nie chce jeść).

Mama: No i żeś zepsuł! Widzisz za Ciebie to nawet jeść już nie chce.
(dzwonek do drzwi)

Mama: A któż to? (idzie otworzyć)

Dziecko (szarpiąc za spódnice): Mama, mama!

Listonosz: Dzień dobry! Witam, witam, mam przesyłeczkę dla… (czyta) MAMA! (wręcza kopertę)

Mama (zirytowana): jaka mama, do stu tysięcy obsranych śpiochów, to ja już nawet imienia nie mam?

Listonosz (jakby nie słyszał): tutaj proszę jeszcze o podpisik, tylko czytelnie proszę: mama.
(mama bazgrze dwie kreski)

Listonosz: o mamma mia! Toż to jest czytelnie?

Mama: A może tatta mia? Nie mam czasu na czytelny podpis, obowiązki wzywają. (zirytowana zamyka drzwi) (ledwo co zrobi kilka kroków, kolejny dzwonek)

Mama: I co ten pajac jeszcze chce, czytelnego podpisu się zachciało. Niech do lekarza idzie, tam czytelny dostanie… (wściekła otwiera drzwi)

Listonosz: przepraszam, zapomniałem, mam jeszcze dla Pani Mamy zaproszenie na bezpłatną mammografię. (wręcza zaproszenie)

Mama: (z wściekłością bierze zaproszenie, nawet nie dziękując, zamyka drzwi i mruczy pod nosem). Ciekawe kiedy będą dawać zaproszenia na tatografie…
(Nagle spostrzega, że dziecko zniknęło. Nerwowo ogląda się po pokoju. Zwraca się do taty)

Mama: Gdzie dziecko? Widziałeś?

Tata (znudzony, patrząc wciąż w telewizor): Nie wiem

Mama: Nawet nie możesz na minutę oderwać wzroku od telewizora, jak odbieram przesyłkę?! Do stu tysięcy obranych śpiochów. Jak coś sobie zrobiło?

Dziecko: (wychyla głowę spod stołu) Luzik, nic mi nie jest. Też chcę mieć chwilę dla siebie, dobra? Myślicie, że chce mi się tak bez przerwy krzyczeć mama? A kiedy niby mam zdążyć coś zmalować?

(Tata odrywa wzrok od telewizora, patrząc ze zdumieniem na dziecko)

Mama (z przerażeniem): do stu tysięcy obsranych śpiochów. Toż to mówi! (mdleje)

Żarty żartami, ale jeżeli jesteś mamą, która rzeczywiście nie do końca radzi sobie ze swoim dzieckiem, pomocy możesz poszukać tutaj: https://ostoja.szkola.pl/

To by było na tyle macierzyństwa. 🙂 Natomiast wszystkich, którzy mają ochotę na spektakl zabarwiony ironią, z zupełnie innej paczki: Witam Państwa, Brak!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *