Czajnik

Górskie rady
19 września 2017
Chcę być wreszcie w Budapeszcie
19 września 2017

Czajnik

Drogi czajniku, świetnych łask wielu,

ach Ty kuchenny mój przyjacielu!

Bez Ciebie kawy bym nie wypiła…

a ja bez kawy zombie bym była!

Bez Ciebie zupka nie wyjdzie z proszku…

tak Cię wychwalać muszę po troszku,

bo Twe zalety są niczym rzeka…

oto jak czajnik cieszy człowieka.

Gorąca woda – wrzątek gotowy,

no to śniadanie mamy juz z głowy!

Zalewam płatki sobie jaglane:

takie to proste – jak napisane.

A galaretka? No a herbata?

Już dawno temu cenił Cię tata…

chwaląc się na przyjęciu wśród gości,

że z gotowania ma wiele radości,

a kiedy spytać go co gotuje:

„wodę w czajniku!” – tak wykrzykuje.

Drogi czajniku, świetnych łask wielu,

ach Ty kuchenny mój przyjacielu!

Bo cóż by człowiek zrobił bez wrzątku?

A więc powiedzmy, tak dla porządku:

że czajnik wiele wszak w kuchni znaczy.

I to mój wierszyk już wytłumaczy.

Co tam lodówka, co mikrofala,

kiedy gdy tylko czajnik nawala,

smutek ogarnia duszę człowieka,

który gdy długo na wrzątek czeka

wpada w depresję – to rzecz okropna.

Moja decyzja nie jest pochopna,

że też przyjaźnią swą czajnik darzę,

bo o herbacie co chwilę marzę… 🙂