Tristan i Izolda – historia współczesna

Miasto śmierci – monodram
25 września 2017
Imagine
25 września 2017

Tristan i Izolda – historia współczesna

Występują:

Izolda ciemnowłosa

Tristan długowłosy

Marek – król korporacji

Reżyser

Kilku podstawionych aktorów na widowni

(Spektakl wystawiany jest w teatrze. Początkowo wydaje się, że będzie to teatr dramatyczny: scenografia to piękny kartonowy zamek, który rozpościera się po całej scenie, oprócz niego znajdują się tam drzewa, namalowana rzeka. Jeśli jednak lepiej się przypatrzeć – można zaobserwować typowo współczesne elementy, pozostawione na scenie przez przypadek. Jest to pokrowiec na telefon komórkowy, butelka po sprite, paczka papierosów, oraz niedojedzony kebab (może to być też niedojedzona zapiekanka, hamburger, czy każdy inny rodzaj jedzenia podchodzący pod „fast food”).

Dodatkowa propozycja: kilku aktorów siedzi na widowni, przebranych za zwyczajnych widzów. W trakcie spektaklu połowa z nich będzie zdawała się głośno wyrażać swoją fascynację sztuką, zaś druga połowa ostentacyjnie wyjdzie z oburzeniem.)

AKT I

Scena I – scena niema

(Izolda z Tristanem próbują grać najbardziej romantyczną ze wszystkich scen, jednak co chwilę na scenę wchodzi poprawiać ich reżyser. Mowa jego ciała pokazuje, że jest na nich „wkurzony” np. puka sobie w czoło patrząc na Izoldę, szarpie za uszy Tristana. Gdy schodzi, Izolda wczuwa się w rolę: kładzie ręce na sercu i zbliżając się do Tristana czule patrzy mu
w oczy. Jednak ten wyraźnie z niej kpi, stroi śmieszne miny. W końcu zaczynają się szarpać
i bić, Tristan znajduje na scenie kawał żelaza i udaje, że chce uderzyć tym Izoldę, ta ucieka,
w przerażeniu zbiegając ze sceny, Tristan zbiega za nią.)

Scena II

(Na scenę wchodzi reżyser.)

Reżyser

Bardzo pragnę przeprosić państwo za zamieszki, które miały miejsce przed chwilą. Proszę
o wybaczenie aktorom. To trema. Pomimo, że grają już tyle lat, każdemu może się zdarzyć tak fatalny początek. Proszę, zacznijmy jeszcze raz. Proszę, żeby państwo przygotowali się teraz na zapierającą dech prawdziwą sztukę. Wygłupy aktorów dobiegły już końca. Teraz proszę o uwagę, za pięć minut zaczniemy spektakl.

(sztuczne oklaski)

(kurtyna)

Akt II

Scena I

(Izolda ciemnowłosa przechadza się chwilę po scenie dostojnym krokiem ubrana w długą suknię. Po chwili siada na kawałku pnia, wchodzącego w zakres scenografii i zaczyna mówić swoją kwestię.)

Izolda ciemnowłosa

Wcale nie jestem Izoldą. Izolda to przeszłość, Izoldę grałam w zeszłym wieku za oklaski, kwiaty i wino. Znudziła mi się gra. Poza tym Tristan długowłosy okropnie zbrzydł. Gdy wychodziłam z nim na scenę za rękę, a reżyser kazał nam się przy wszystkich kochać – bawiło mnie to, teraz brzydzi. Nie będę grać.

(wstaje) Stoję przed wami, by powiedzieć, że starzeję się. Bohaterowie dramatów nie mogą się starzeć? Co za bujda. Mogą. Zestarzała się już Julia i Romeo, zestarzał się Hamlet 
i Antygona, zestarzała się Balladyna i Alina. Nikt już nie będzie grał. Nikt już nie będzie słuchał pana reżysera.

(zapala papierosa) Postoję sobie jeszcze przed wami przez czterdzieści pięć minut, na drugie czterdzieści pięć wejdzie Tristan. Jak chcecie pytajcie. Ale mogę być też znudzona waszymi pytaniami, albo wcale nie mieć ochoty na nie odpowiadać. (krzyczy) NIE LUBIĘ WIDOWNI! NIE LUBIĘ SCENY! NIE LUBIĘ TEATRU! NIE LUBIĘ ŻYCIA! Kiedyś lubiłam. Kiedyś  to nawet nauka nowych ról sprawiała mi przyjemność. Wiem, chcielibyście żeby zaraz pojawił się Tristan, pocałował mnie i odszedł, znowu przyszedł i zniknął…chcecie by coś się działo. Chcielibyście przeżywać wszystko z nami: bać się i płakać, śmiać się i skakać, widząc jak spektakl kończy się dobrze. Tymczasem jest nuda. Jedna powszechna nuda. NUDA. NUDNOŚĆ. NUDENCJA. NUDA. (otwiera torbę, która leżała przy jednym z drzew, wyciąga z niej dwie cztery piwa i podaje publiczności) Chcecie? Na świecie nie ma miłości, więc pijcie. Tworzymy nową sztukę. Tristan zdradził mnie z wizażystką. Nie będę udawać. Jeśli wejdzie na scenę – ja zejdę. A jeśli nie wejdzie – wezmę całe wynagrodzenie za spektakl i nie zagram z nim więcej. Może porozmawiamy o samobójstwie? W teatrze dramatycznym doskonale opanowałam ten motyw. Zabijać się z miłości… zabijać się z rozpaczy… zabijać się ze szczęścia… zabijać się ze smutku… zabijać się ze złości… zabijać się z zazdrości… zabijać… och, cóż było głupszego! Tak bardzo kiedyś zachwycaliście się, że zabijam się z miłości. A teraz…gdybym zabiła się z braku miłości? Co powiedzielibyście na to? Bylibyście świadkami najprawdziwszego i najbardziej namacalnego samobójstwa? Moglibyście dotknąć trupa. Zobaczyć trupa. Objąć trupa. Powtórnie udusić trupa. Wyrzucić trupa. Oburzyć się widokiem trupa. Powiedzcie…czy gdybym teraz zaczęła podcinać sobie żyły, bo Tristan mnie nie kocha, bo zdradził mnie z wizażystką, a zdrada tak boli…powiedzcie, czy gdybym się teraz zabiła to wzruszylibyście się tak samo?

Głos z widowni1(podstawiony aktor)

Proszę się nie wygłupiać! To nie cyrk, żeby odstawiać jakieś akcje z zabijaniem i wstawaniem z martwych. Chcieliśmy obejrzeć prawdziwy spektakl…a tu co mamy: jakąś jedną wielką szopkę!

Głos z widowni 2

Niech się pan uspokoi, to fragment sztuki, przerywa pan, to pan nagannie zachowuje się w teatrze!

Głos z widowni 3

Pan pierwszy ma rację. To nie cyrk. Nie wiem jak państwo, ale ja wychodzę! (faktycznie wstaje i opuszcza teatr)

Tristan długowłosy

(wchodzi na scenę z torbą na laptopa i dużymi, kolorowymi  słuchawkami na uszach)

Um-bre-la-ela-ela (podśpiewuje, bujając się na boki)

Izolda ciemnowłosa(pod nosem)

Zwariował.

Tristan długowłosy

e-la-e-la-la-la-la-la (mruczy pod nosem jak zacięta płyta) la-la-la-la

Izolda ciemnowłosa

Głupek.

Tristan długowłosy

La-la-la-la

Izolda

Jak ja mam grać? Jak ja do jasnej cholery mam grać? Jak ja mam go kochać…maniaka komputerowego, nieznającego się na muzyce, ani kobietach, omamionego przez współczesne DNO.

Tristan długowłosy

Dziwka.

Izolda ciemnowłosa

Sam się pieprzyłeś z wizażystką. Zniszczyłeś scenariusz, rozwaliłeś sztukę…!

Głos reżysera (oburzony)

TRISTAN Z IZOLDĄ WYPIJAJĄ NAPÓJ MIŁOŚCI !

Izolda ciemnowłosa (bierze od jednego z widzów puszkę z piwem i wlewa „na siłę” Tristanowi do buzi)

(błagalnie) Zakochaj się we mnie!

Tristan długowłosy (wypija trunek od Izoldy a potem milczy i ślepo patrzy w dal, po czym „ocknął się”, zostawia swój sprzęt-torbę na laptopa i słuchawki, zbliża się do Izoldy pełen pożądania, zaczyna ją rozbierać dotykać po piersiach. Głośno oddycha)

Moja mała Izoldo chcę przelecieć…

Izolda ciemnowłosa (niepewnie)

Tego nie było w scenariuszu…

(Izolda zostaje w samej bieliźnie)

Marek – król korporacji (wchodzi pewnym krokiem, niepewnie patrzy na to co się dzieje. Wkurzony uderza Tristana w policzek)

Ty sukinsynie! I ty do mojej żony!

(odciąga za włosy Izoldę) Ty suko! I ty z moim wspólnikiem!

(Izolda niepewnie cofa się, w tym czasie Tristan pada na czworaka i wydając dziwne odgłosy-„ni to chrumkanie, ni to szczekanie” i w ten sposób schodzi ze sceny. Marek, co chwilę kopiąc go, również schodzi.)

Izolda ciemnowłosa (po minucie ciszy, przeciągle kładzie się na ziemi, jakby miała ochotę zostać tam nie tylko do końca spektaklu, ale i do końca życia)  Zepsuli. Wszystko zepsuli. Nie tak było na próbach. Faceci wszystko psują.  (zaczyna szlochać…[uwaga! Jeżeli aktorka nie potrafi płakać na zawołanie, lepiej żeby pozostała przy graniu niezmiernie zasmuconej bez tego gestu, niż „udawała” szlochanie]) Tęsknię. Tęsknię za Izoldą,  która kochała Tristana…
i za Tristanem, który kochał Izoldę…tęsknię za królem Markiem, który chciał nas zgładzić,
a nie za udającym twardziela pantoflarzem.  (zaczyna dotykać się po całym ciele, próbując naśladować gesty mężczyzny dotykającego kobietę: najpierw opuszkami palców „mizia się” po szyi, następnie coraz mocniej uciska swoje piersi, masuje okrągłymi ruchami swój brzuch
i uda, delikatnie dotyka się między nogami. Jeszcze raz wygłasza poprzednią kwestię, jednak tym razem mówi to z rozkoszą)
. Tęsknię za Izoldą, która kochała Tristana…i za Tristanem, który kochał Izoldę…tęsknię za królem Markiem, który chciał nas zgładzić, a nie za udającym twardziela pantoflarzem.  (dochodzi do aktu onanizacji… aktorka może ale nie musi robić tego w rzeczywistości, ważne żeby widzowie mieli złudzenie prawdziwości. Jedną
z możliwości pokazania tego bez obnażania się, ale w sposób dosadny jest przykrycie się aktorki od pasa w dół płachtą znalezioną „przez przypadek” na scenie, lub częścią garderoby, którą wcześniej zdjął z niej Tristan.)
Uprzyjemnijmy sztukę! Uprzyjemnię sztukę Izoldzie!  (poniższe kwestie wypowiada z coraz bardziej przyśpieszonym oddechem, jednak warto też pamiętać o tym że powinien być on jednocześnie naturalny) Wy już i tak znudzeni czekacie, kiedy obejrzycie kolejny odcinek „Trudnych spraw”. Myślicie, że wszyscy aktorzy postradali już zmysły, że nie tworzymy sztuki. Myślicie, że wy byście to zagrali lepiej…lepiej od nas-profesjonalistów!  (moment kulminacyjny, w którym aktorka MOŻE UDAWAĆ orgazm. Nawet udawanie jest wskazane, gdyż pokazuje ułudę wszystkiego. )(śmiejąc się) Szczęście. (śmiejąc się jeszcze głośniej) Kto powie czym jest szczęście? (płacząc ze śmiechu) Szczęście to kupa! Tak jak i miłość, współczesna miłość to śmierdzące gówno zalewające świat.

(Nagle następuje idealna cisza, Izolda przestaje się śmiać i nieruchomieje. Reżyser wychyla się zza kulis i próbuje coś jej pokazać…jak się widzowie domyślają chodzi o to by kontynuowała. Izolda cały czas patrząc na niego z przerażeniem ogromnie szybko zakłada ubranie. Gdy ubierze suknię, nieśmiało spogląda na widownię)

Izolda ciemnowłosa (z dziwnym spokojem i smutkiem. Spokój ten ma nadać wypowiadanym słowom jeszcze większe znaczenie, niż ekspresja)

Nie powiem więcej. Pomyślcie sami. A zresztą. Wy nie umiecie myśleć. Myślenie to abstrakcja…nie podają go na tacy w kawiarni, ani nie sprzedają w supermarketach,  nie dostaniecie go też w aptece z przecenionym magnezem, ani w banku jako prezent za założenie konta. (z rezygnacją) Dobra, koniec. Zagrałam. Jeśli sztuka miała być dłuższa, poproście pana reżysera o jeszcze jakieś przemówienie, żebyście potem nie żalili się sąsiadom, że pieniądze na teatr poszły w błoto.  (niespokojnie, żywo i z pośpiechem) Ja muszę natychmiast napić się kawy latte, przegryzając ją kostką gorzkiej czekolady!  (zbiega ze sceny, nie oglądając się nawet za siebie)

KURTYNA

Głos z widowni 1

I co to miało być…

Głos z widowni 2

Mnie się podobało. 

Głos z widowni 1

Zrozumiał pan chociaż tę sztukę?

Głos z widowni 2 (refleksyjnie)

Sztuka jest jak kobieta…nie trzeba jej rozumieć, żeby zachwycała i wprawiała w zadumę.