Mama, mama, mama
występują:
Mama
Dziecko
Tata
Listonosz
(akcja rozgrywa się w salonie połączonym z kuchnią. Przed telewizorem siedzi tata, oglądając boks, czy inne cuda. Mama zalewa coś wrzątkiem, dziecko szarpie ją za spódnicę.)
Dziecko: Mama, mama, mama!
Mama: No uważaj, bo cię wrzątkiem obleję. Ciągle tylko mama i mama! A tata byś zawołał! Ta-ta! Ta-ta! No naucz się mówić tata! Do stu tysięcy obsranych śpiochów. Ile Ty masz lat już? Siedem? A ciągle tata nie umiesz wołać!
Dziecko (z płaczem): Mama!
Mama: No dobrze, już spokój. Kaszkę Ci zrobiłam, zobacz. Wegańska. Taką jak tata nie lubi. Otwórz buzię, zjedz za mamusię! I jeszcze jedną łyżeczkę za mamusię! I za mamusię jeszcze! (karmi)
Tata (sprzed telewizora, nie odwracając wzroku): I za tatusia!
(dziecko odwraca się i nie chce jeść).
Mama: No i żeś zepsuł! Widzisz za Ciebie to nawet jeść już nie chce.
(dzwonek do drzwi)
Mama: A któż to? (idzie otworzyć)
Dziecko (szarpiąc za spódnice): Mama, mama!
Listonosz: Dzień dobry! Witam, witam, mam przesyłeczkę dla… (czyta) MAMA! (wręcza kopertę)
Mama (zirytowana): jaka mama, do stu tysięcy obsranych śpiochów, to ja już nawet imienia nie mam?
Listonosz (jakby nie słyszał): tutaj proszę jeszcze o podpisik, tylko czytelnie proszę: mama.
(mama bazgrze dwie kreski)
Listonosz: o mamma mia! Toż to jest czytelnie?
Mama: A może tatta mia? Nie mam czasu na czytelny podpis, obowiązki wzywają. (zirytowana zamyka drzwi) (ledwo co zrobi kilka kroków, kolejny dzwonek)
Mama: I co ten pajac jeszcze chce, czytelnego podpisu się zachciało. Niech do lekarza idzie, tam czytelny dostanie… (wściekła otwiera drzwi)
Listonosz: przepraszam, zapomniałem, mam jeszcze dla Pani Mamy zaproszenie na bezpłatną mammografię. (wręcza zaproszenie)
Mama: (z wściekłością bierze zaproszenie, nawet nie dziękując, zamyka drzwi i mruczy pod nosem). Ciekawe kiedy będą dawać zaproszenia na tatografie…
(Nagle spostrzega, że dziecko zniknęło. Nerwowo ogląda się po pokoju. Zwraca się do taty)
Mama: Gdzie dziecko? Widziałeś?
Tata (znudzony, patrząc wciąż w telewizor): Nie wiem
Mama: Nawet nie możesz na minutę oderwać wzroku od telewizora, jak odbieram przesyłkę?! Do stu tysięcy obranych śpiochów. Jak coś sobie zrobiło?
Dziecko: (wychyla głowę spod stołu) Luzik, nic mi nie jest. Też chcę mieć chwilę dla siebie, dobra? Myślicie, że chce mi się tak bez przerwy krzyczeć mama? A kiedy niby mam zdążyć coś zmalować?
(Tata odrywa wzrok od telewizora, patrząc ze zdumieniem na dziecko)
Mama (z przerażeniem): do stu tysięcy obsranych śpiochów. Toż to mówi! (mdleje)
Żarty żartami, ale jeżeli jesteś mamą, która rzeczywiście nie do końca radzi sobie ze swoim dzieckiem, pomocy możesz poszukać tutaj: https://ostoja.szkola.pl/
To by było na tyle macierzyństwa. 🙂 Natomiast wszystkich, którzy mają ochotę na spektakl zabarwiony ironią, z zupełnie innej paczki: Witam Państwa, Brak!